Link 04.07.2009 :: 02:12
Komentuj (2)Było cudownie ^^
Naprawde cudowny dzień.
W prawdzie cały na nogach ale i tak.
Rano zakupy przed LSM'owe, uświadomiłam sobie że w poniedziałek jade i właściwie czuje, że to będą dwa tygodnie wycięte z życiorysu. Pozytywne i uszczęśliwiające ale wycięte, tęskniące.
Po południu wróciłam do domu dokładnie na 10 minut, zabrałam rower i pojechałam z Nim na kamionke (stary kamieniołom a na około mnóstwo lasów, łąk, stawów) piękna okolica, tęskniłam za tego typu czasem spędzanym właśnie z Nim.
Lubie patrzeć na Niego ot tak sobie po prostu, lubie czuć jego oddech na karku i lubie..tak strasznie kocham z Nim rozmawiać o wszystkim.
Wczoraj rozmyślałam czy mogłabym wyodrębnić najpiękniejsze chwile z tych 4 miesięcy, kilka wyodrębniłam, a dziś wyodrębniam jeszcze te kilka wspólnych godzin.
O 18 powrót do domu i kolejne wyjście.
Bzów zrobił mi 'ognisko' pożegnalne.
Mimo iż samego ogniska w ognisku było mało, tak jak było dziś nie było już dawno, śmialiśmy się, robliśmy mnóstwo zdjęć i nagrywaliśmy filmy, wygłupialiśmy się, gadaliśmy o wszystkich, skakalismy, śpiewaliśmy, przypominaliśmy sobie wszystko.. wszystko to co najpiękniejsze zawsze w Nas było, bo My zawsze byliśmy nadzwyczajni w swej zwyczajności, zawsze jedyni i nie powtarzalni, zawsze na całe życie.
I tak naprawde to był chyba jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia, bo był On i te cudowne kilka godzin, byli Oni i kolejne niezapomniane chwile, a słońce świeciło jakby chciało powiedzieć, że to jest jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia.
carpe diem
Horacy, Pieśni, 1, 11, 8